Chinese New Year
Tak sie dzisiaj zastanawialam jak Kaczor rzadzi, bo chyba jeszcze rzadzi, tak? Dobrze Wam pod jego skrzydlami? Jakies wpadki, ekscesy? Jestem zadna plotek!
Dobre wiesci: znalezlismy miejsce gdzie serwuja espresso! Nie jest, oczywiscie, Lavazza, tylko kawa pod tytulem Coffee, ale chociaz espresso, a nie rozpuszczalna. Maja bzika na punkcie rozpuszczalnej, a je szczegolnie nie przepadam.... Wiec jest dobrze.
Wczoraj dostalam torbe swiezych wiorkow kokosowych od sasiadki Chinki. Kobita przechowuje dziesiatki kokosow na tylach domu i codziennie wieczorem przed tutejsza pora obiadowa je rozlupuje i produkuje wiorki, kore pozniej uzyje do obiadu na swoj food stall. Takie swieze sa jeszcze cieple (bo kokosy leza w sloncu) i bardzo slodkie. Ona mowi zrob sos curry i z kurczakiem pycha, a ja je same spozywam, bo takie sa soczyste.... Masz to w Polsce?
Dzisiaj nabylismy wok i garnek i makaron i bedziemy gotowac w domu. Nie zeby nam sie food stalls znudzily, ale troche western food by sie przydalo, nie powiem. Pewnie bedzie drozej, bo taki obiadek na miescie kosztuje ok. RM6, czyli PLN 4,80, ale przeciez nie bedziemy sie szczypac.....
Jak tam zima? Doszlo do 30? U nas 32. Teraz to ulga, jednak te 2-3 stopnie roznicy jest bardzo odczuwalne przy wysokich temperaturach. Na poczatku stycznia jak bylismy w KL, to dochodzilo wlasnie do 34-5 i zero bryzy-piec! Tu jest duzo przyjemniej.
Dzisiaj od 10.00 mam wolne-dzieci pojechaly do domow (to jest szkola z internatem), bo w niedziele i poniedzialek jest chinski Nowy Rok (lepiej pozno.....), i w poniedzialek tez Muzulmanie maja swoj, wiec bedzie sie dzialo - pochody ze smokiem i takie tam. I w zwiazku z powyzszym caly tydzien wolny! Oni maja mnostwo takich wolnych dni, ktore wypadaja w tygodniu i wtedy juz caly tydzien robia wolny. Nie mam nic na przeciwko. Chcemy gdzies pojechac - w koncu woz jest, to mozna zwiedzic okolice. Jest taka wyspa o wdziecznej nazwie Penang, jakies 2 godziny drogi, gdzie jest jedno z najwiekszych skupisk Chinczykow w Malezji, wiec....... no i ladne plaze, moze Lavazza bedzie, bo to podobno tez jest wolnoclowa strefa, jak Langkawi, no i alko. Bo tak lokalnie to nie uraczysz, chyba, ze w zamknietej chinskiej restauracji puszkowe piwo Tiger - miejscowy sikacz lub Carlsberg - sikacz importowany. Tak wiec licho. Musze powiedziec, ze nigdy nie przypuszczalam, ze bede tak lubic Chinczykow, a tu prosze. Oni chyba nas tez lubia, bo ktos oprocz nich nie nosi hust na glowach, nosi jeansy czy obcisle t-shirty, etc. Wiec jest miedzy nami taka skryta solidarnosc.
Na razie to tyle. Zycze milego weekendu.



Zapraszam zeglarzy...... 






