martainmalaysia

martainmalaysia to dwa lata mojego cennego zycia w kraju-raju. wszystkich zainteresowanych zapraszam-na blog i do malezjii!!

piątek, stycznia 27, 2006

Chinese New Year

Tak sie dzisiaj zastanawialam jak Kaczor rzadzi, bo chyba jeszcze rzadzi, tak? Dobrze Wam pod jego skrzydlami? Jakies wpadki, ekscesy? Jestem zadna plotek!
Dobre wiesci: znalezlismy miejsce gdzie serwuja espresso! Nie jest, oczywiscie, Lavazza, tylko kawa pod tytulem Coffee, ale chociaz espresso, a nie rozpuszczalna. Maja bzika na punkcie rozpuszczalnej, a je szczegolnie nie przepadam.... Wiec jest dobrze.
Wczoraj dostalam torbe swiezych wiorkow kokosowych od sasiadki Chinki. Kobita przechowuje dziesiatki kokosow na tylach domu i codziennie wieczorem przed tutejsza pora obiadowa je rozlupuje i produkuje wiorki, kore pozniej uzyje do obiadu na swoj food stall. Takie swieze sa jeszcze cieple (bo kokosy leza w sloncu) i bardzo slodkie. Ona mowi zrob sos curry i z kurczakiem pycha, a ja je same spozywam, bo takie sa soczyste.... Masz to w Polsce?
Dzisiaj nabylismy wok i garnek i makaron i bedziemy gotowac w domu. Nie zeby nam sie food stalls znudzily, ale troche western food by sie przydalo, nie powiem. Pewnie bedzie drozej, bo taki obiadek na miescie kosztuje ok. RM6, czyli PLN 4,80, ale przeciez nie bedziemy sie szczypac.....
Jak tam zima? Doszlo do 30? U nas 32. Teraz to ulga, jednak te 2-3 stopnie roznicy jest bardzo odczuwalne przy wysokich temperaturach. Na poczatku stycznia jak bylismy w KL, to dochodzilo wlasnie do 34-5 i zero bryzy-piec! Tu jest duzo przyjemniej.
Dzisiaj od 10.00 mam wolne-dzieci pojechaly do domow (to jest szkola z internatem), bo w niedziele i poniedzialek jest chinski Nowy Rok (lepiej pozno.....), i w poniedzialek tez Muzulmanie maja swoj, wiec bedzie sie dzialo - pochody ze smokiem i takie tam. I w zwiazku z powyzszym caly tydzien wolny! Oni maja mnostwo takich wolnych dni, ktore wypadaja w tygodniu i wtedy juz caly tydzien robia wolny. Nie mam nic na przeciwko. Chcemy gdzies pojechac - w koncu woz jest, to mozna zwiedzic okolice. Jest taka wyspa o wdziecznej nazwie Penang, jakies 2 godziny drogi, gdzie jest jedno z najwiekszych skupisk Chinczykow w Malezji, wiec....... no i ladne plaze, moze Lavazza bedzie, bo to podobno tez jest wolnoclowa strefa, jak Langkawi, no i alko. Bo tak lokalnie to nie uraczysz, chyba, ze w zamknietej chinskiej restauracji puszkowe piwo Tiger - miejscowy sikacz lub Carlsberg - sikacz importowany. Tak wiec licho. Musze powiedziec, ze nigdy nie przypuszczalam, ze bede tak lubic Chinczykow, a tu prosze. Oni chyba nas tez lubia, bo ktos oprocz nich nie nosi hust na glowach, nosi jeansy czy obcisle t-shirty, etc. Wiec jest miedzy nami taka skryta solidarnosc.
Na razie to tyle. Zycze milego weekendu.

środa, stycznia 25, 2006

bezrobocie.....

Dzisiaj drugi dzien z rzedu nie pracuje. W tym tygodniu mam tylko polowe zajec, wiec 4 grupy. Tak! 4 grupy (Normalnie 8 grup tygodniowo kazda po 60 minut). Troche to chore, bo maja mnie za darmo, a kompletnie nie wykorzystuja.... Ich broszka. (W kazdym razie, troche bede sie pewnie nudzic, tak wiec niniejszy blog bedzie updatowany z czestotliwoscia ok.2 dni. Mysle, ze to dobry wynik.) Wczoraj robilam w ogrodku, tzn wypielilam dziadostwo, podlalam i wreszcie nie odrozniamy sie od reszty sasiadow. W domu na razie nie nic do roboty, bo nie ma mebli, nie ma czego odkurzac, cholera, co ja bede robic w tej Malezji!? Dzisiaj wieczorem jest 'night market' przy stadionie, jak w kazda srode, z reszta, wiec zamierzamy nabyc zestam stoliczek i trzy foteliki z ratanu. To jest taka gruba wiklina, jakby.... Troche przypomina bambus. A o markecie mowiac, to troche sie zszokowalismy, bo tam maja takie dziwne miejscowe rzeczy, na przyklad, suszone rybki, takie male, jak plotki czy szprotki i ususzone na wior, bo tylko tak moga przetrwac upal. No i maja ich dziesiatki odmian i kolorow i rozmiarow, a smierdzi to cholerstwo jak nie wiem. Uzywane w kuchni chinskiej jako dodatek do stir-fry. Bleeeee! No i mnostwo tutejszych owocow, co wygladaja jak jakies potworki. Jeden sie nazywa durian i wyglada jak olbrzymi kasztan, a w srodku ta pestka (ta czesc jest wlasnie jadalna) smierdzi jak nic na swiecie. W krajach cywilizowanych jest w tej chwili formalnie zakazane spozywanie go w miejscach publicznych, bo tak capi. A oni na tym targu, prosze bardzo, wszystkie te 'pestki' poprzepolawiane leza i wala! Fjuuuu!
Ale ratan maja extra!

sobota, stycznia 21, 2006

zdjecie z palma


Zapomnialabym o zdjeciu z palma.......

A jak sie doplywa do wyspy to taki ogromny orzel wita w porcie. Nie wiem dlaczego. Jeszcze nie wiem.

No i takie tam widoczki-nie ubarwiam!!
I kolega. A za nim wiele malych wysepek (99) i wszystkie sie skladaja na Langkawi, ale wiekszosc porosnieta dzungla.

Zapraszam zeglarzy......

A wieczorem takie widoczki:

komentarz

No i sie wkurzylam, bo ladnie napisalam i mi sie wszystko skasowalo..... beeeeeeee......
To pierwsze zdjecie to do niedawna najwyzszy budynek na swiecie-Petronas Towers. Japonczycy ich przescigneli i maja inne cudo teraz.
Potem mamy budowle kolonialne i palac sultana. Prosze bardzo, kolega sobie mieszka, a co!
A teraz jestesmy na wyspie-raj, czyli Langkawi, a przeplynelismy tu tym cudem, czyli plywajacym samolotem-bardzo klaustrofobiczny wynalazek.
No i slynne food stalls, czyli jak sie zywia miejscowi. I my, oczywiscie. Ryz, mieso, ryba, krewetki i sosy-od zoltego, bardzo ostrego, poprzez czerwony do bordowego, ktory wypala wnetrznosci. Do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic....
To sa zdjecia z internetu, jak co bardziej spostrzegawczy spostrzegli, bo kamery jeszcze u nas nie ma. To tak z rosyjska troszke powiedzialo mi sie.... Ale bedzie, spokojnie. Ceny konkurencyjne, wiec wszystko da sie zrobic.

czwartek, stycznia 19, 2006

zdjatka





flaga


po tych wszystkich testach-testach przesylam oficjalna flage Malezji. Niech zyje!!

poniedziałek, stycznia 16, 2006

piszcie!!!

ostateczna proba sie powiodla, wiec juz wszystkim i kazdemu oddzielnie przesylam instrukcje: klikasz na comment, piszesz text w okienku, wciskasz kropke other i wtedy wpisujesz swoje imie w okienku name (your web page nie potrzebny) lub kropke anonymous i wtedy musisz sie podpisac pod swoim textem. Zachecam do pospisywania sie w jakikolwiek sposob, bo inni beda mogli czytac wasze wpisy i bedzie fajnie!!!!
p.s. Jesli nie chcecie byc czytani przez innych, to piszcie na moj email!!
Pozdrawiam,
marta

poniedziałek, stycznia 09, 2006

prosze o komentarze

Zeby cos ciekawego napisac, skomentowac, poinformowac, przekazac, powiedziec, zapytac, skrytykowac, nakrzyczec, pochwalic, przeciwstawic sie, poprosic, i tym podobne nalezy kliknac na link comment, pisac i podpisac sie!!
Caluje goraco z goracego i bardzo parnego(?) KL.
m.

sobota, stycznia 07, 2006

Po tygodniu w KL

Witam, witam!!
To moje pierwsze slowa i pierwsze kroki w Kuala Lumpur (KL) i na tej stronie mojego Malezyjskiego dziennika!! Slabo?!?!??!!