martainmalaysia

martainmalaysia to dwa lata mojego cennego zycia w kraju-raju. wszystkich zainteresowanych zapraszam-na blog i do malezjii!!

czwartek, marca 30, 2006

odpowiedz dla justyny

Z braku mozliwosci na yahoo-cos sie im tam skopcilo i nie chce replajowac-wysylam negatywna odpowiedz w zwiazku z 'work for red'. Na tyle, co sie Stiwek zna na angielskim, to nie ma takiego wyrazenia, ale nie twierdzi on zarazem, ze takowe nie istnieje. Nie smiej sie wiec glosno ze swojego szefa, bo moze gdzies zaslyszal chlopak (np. w poludniowym Soho), a moj maz jest a innych okolic.
Tyle na teraz, lece do studentow, bo pewnie mnie juz wypatruja cali w stresie, ze nie nadchodze i moze, co gorsza, juz nie nadejde. Nie moge im tego zrobic, taki stres i ... Ide. Pa.

1 Comments:

At 05 kwietnia, 2006 15:25, Anonymous Anonimowy said...

taaa, na pewno był w Soho i się tam dużo nauczył.. ;)))
Śmiać sie i tak nie będę, bo pewno by nie zrozumiał i pomyślał, ze to serdeczny uśmiech do niego;))) Bo tak go pewno nauczyli jeszcze w innej stronie świata....
A tak zapytam z ciekawości - ale maile na yahoo Ci dochodzą? Bo starym zwyczajem od czasu do czasu wysyłam rózne głupoty. Stifek może wreszcie powiedzieć, ze się robotą zajęłam, bo jest ich znacznie mniej... a prawda jest taka, że roboty mam tyle, ze nawet płakać mi się już nad tym nie chce, bo nie mam czasu;) I tak sobie myślę, że mogłabym bym jak te bodajże hinduskie bóstwa co to po 3 pary rąk mają. Nie wiem jak u nich z nogami, bo mi by jeszcze przydały się ze dwie pary, ale chyba innych takich ładnych już nie znajde ;)) (skromna jestem, no nie? - ale nadchodząca wiosna tak odbija otaczającym mnie panom, ze zaczynam powoli pozbywać sie najpoważniejszych kompleksów:))
Oj sporo by opowiadać, ale przecież to Twój blog... jak znajde moment (mam nadzieję, ze przed emeryturą) to skrobne Ci swoje opowieści, ale już na prywatny... i jakieś zdjęcie z Moskwy załączę.... małolata Ci chyba nie będę wysyłać, żeby Ci bałaganu nie robić, bo jak wrócisz to już pewno jakiś następca będzie ;)) No co zrobić, zycie....

Duże buziaki i mam nadzieję, że u Ciebie dzidzi rośnie zdrowo i Tobie za bardzo nie dokucza. zacznie pewno jak podrośnie do wieku mojego małolata - wtedy zobaczysz, ze duże dzieci to duże kłopoty, ale radości z nich też co nie miara;))
Pozdrufka dla mężczyzny Twojego życia i w pierś się bije, obiecując poprawe ad. korespondowania (tak troche wielkopostnie, bo to teraz na czasie) - na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, ze moi przyjaciele w Wawie mają ze mna podobnie częsty kontakt jak Ty ;))
Jeszcze raz masa kissów :*

 

Prześlij komentarz

<< Home