martainmalaysia

martainmalaysia to dwa lata mojego cennego zycia w kraju-raju. wszystkich zainteresowanych zapraszam-na blog i do malezjii!!

sobota, marca 25, 2006

'smierc w oczach', herbata, dzungla, truskawki, insekty

Tydzien mi wypadl z grafiku-bardzo sorki. Zalozona jestem robota, ktora sama sobie wymyslam. Czy to jest normalne? W zwiazku z tym jestem dzis (sobota) w szkole, zeby nadrobic zaleglosci. Specjalnie dla Was. Kochani. Moi.
Zdecydowalismy sie na Cameron Highlands, czyli najwyzsze gory w M. Zaczelo sie calkiem niewinnie, tzn, kreta droga pod gore, po boku przepasc, taki typowy obrazek z filmu akcji z poscigiem. Pod gore bylo
bezpiecznie, bo po stronie skaly, gorzej w dol. Ale to pozniej. Jest zdjecie drogi z natura w sasiedztwie. Pieknie. Niestety driver nie moze sie
rozgladac, bo grozi to smiercia. Na pierwszy oddech doswiadczylismy czystego powietrza, dokladnie takiego, jakim oddychacie na codzien w Wawie. Z tym, ze dla nas, to bylo doznanie nieziemskie, gdyz na nizinie, gdzie mamy przyjemnosc mieszkac, nie mamy Ci tego. Wiec klima zostala wylaczona i przez otwarte okna delektujemy sie freszerem. A za tymze otwartym oknem wzgorza plantacji herbaty. Jest dowod, za duza choinka. Tak, zeby bylo ladniej, czy jak. Potem jest przyjemny hotel i ja w swetrze, bo rzesko sie zrobilo na wieczor-niesamowita pogoda jak na Malezje. Nastepnego dnia decyzja-idziemy w dzungle. Wiec znajac Malezyjczykow jako ludzi nie lubiacych wyzwan i przygod wybralismy trase najtrudniejsza (w przewodniku lokalnym) i kita. Zdziwilismy sie jednak, gdyz trasa okazala sie okupowana przez bialych turystow i dla nich tez oznakowana. Totez jak widac na obrazku trzeba bylo sie troszku wspinac i ryzykowac zycie czasami, oczywiscie.
Trzeba wspomniec, ze C.H. sa jedynym miejscem w kraju, gdzie uprawia sie truskawki, wies mozecie sie domyslic jaka
popularnoscia ciesza sie tutejsze plantacje takowych. Sikalismy ze smiechu, jak sobie krajowi turysci robili fotki z soczystymi owocami!! Ale na truskawkowy deser 'truskawki z bita smietana' poszlismy... Sa tez farmy motyli tropikalnych i innych oblesnych stworzen dla takich jak my. Mamy troszke zdjec, ale oszczedze Wam i sle tylko dwa na dowod. (Czy wszyscy faceci excytuja sie oblesnymi stworzeniami i robia im tysiace zdjec?) Nastepnego dnia z ranca i ostatniego zarazem (przed nastepna przygoda!!) skusilismy sie podejsc blizej do tych oslawionych na caly kraj plantacji herby i oto picture. Herbata z daleka i z calkiem bliska!! To sa takie labirynty i zdjecia tego nie oddaja, ale wygladaja jak dywany z filcu z takimi wygniecionymi labiryntami. Czy to sie da wyobrazic? Nabylismy kilka kartonikow, bo w naszym lokalnym supermarkecie 'STORE' tego nie znajdziesz. I tym optymistycznym akcentem zakonczylismy przygode w gorach. Bardzo nam sie podobalo, choc nie ma tam typowej gorskiej atmnosfery, ze sie lazi i mowi 'czesc' i sie meczy i sa schroniska itd. Ale jest za to rzeskie powietrze i to sie dla nas najbardziej liczylo. Tam i wtedy.
O nastepnej przygodzie w nastepnym odcinku.
Ide do domu, bo dzieciak glodny.

Calusy & have a nice weekend!!




1 Comments:

At 26 marca, 2006 20:13, Anonymous Anonimowy said...

Witam
No to Wasza wycieczka byla zajefajna. Pewnie "na tym swiecie" sa zawistni ludzie co Wam zadroszcza (ci co nie zazdroszcza sa na "tamtym swiecie").

Z ze zdjec z plantacji mozna wywnioskowac (trudne słowo), ze Wy tam chmur nie macie - bluskaj na maksa. Ostatni raz niebieskie niebo w Polsce było dawno temu, bo pogoda jest jesienna. Rozumiem, ze znacie juz wszystkie rodzeje herbarty i sposoby jej parzenia. Czekam zatem na jakis oryginalny-orientalny przepis na herbatke (moze byc z jakas Malajka czy inna gejsza)

Pozdrawiam

PS Motyle sa pikne a Twoj komentarz - jak sie mozna było spodziewac - szowinistyczny:))
PS 2 Dlaczego nie bylo konkursu?

 

Prześlij komentarz

<< Home