widoczki z Langkawi
Dzieki za zyczenia w imieniu wszystkich kobiet i matek.Ale Peciek, swoja droga, to ma dobrze oko, ze trzy paski przylukal. Wow. Tu nie ma podrobek-wszystko idzie prosto z fabryki za polowe ceny. Taki kraj!
Wczoraj mnie wyrzucili z labu komputerowego (no bo kto siedzi od 08.00 do 17.40 w szkole? Jakas Polka..... Nienormalna, czy ambitna?), wiec nie przeslalam fotosow z wycieczki (osobistej,
oczywiscie!). Tak wiec, prosze bardzo. Pierwsza seria z widokow witajacych przybyszow na wyspie.
Najpierw dziesiatki malych wysepek, takich jak za Stifkiem, a potem port z bardzo snobistycznym yacht clubem i milionerami w barze. Nie zrobilam im zdjecia, zeby sie nie domyslili, ze im zazdroszcze.
I widoczek z besenu, na horyzont i playe. Raj taki maly....
Jednego dnia wybralismy sie do miasteczka, zeby nie byc takimi kompletnymi leniwcami i oto dowody. Tu motory, ktore sa wszedzie. Jest ich wiecej niz samochodow. W kazdym razie takie jest wrazenie. Wciskaja sie wszedzie, pomiedzy samochody, ludzi. Mialam taka ochote na poczatku sobie nabyc takowy, ale po doswiadczeniu prawa dzungli odpuscialam.
I jest tez fishing port, smierdzacy, ale za to jaki oryginalny. Super maja te ogromne kutry. Mamy obiecane, ze kolega kolegi nas wezmie ze soba na takie polawianie. Mowi, ze lowi tu 5-8 kilkogramowe makrele. Niestety ich nie wedza. Nawet nie wiedza co to slowo znaczy, jak to sie robi, itd. A ja jestem wyrozumiala-poczekam do zimy. No i slynny mosque, oczywiscie nie ten konkretny, ale mowie slynny, bo ich tu jak mrowek.

Nie obyloby sie bez kiczowatego zachodu slonca. Sama robilam zdjecie - bravo. Mozeby sie tak zajac produkcje kartek pocztowych......
Pozdrawiam.





1 Comments:
ach....
Prześlij komentarz
<< Home