parhentian islands
Dzieki tajemniczej Gosi-Teresie mozemy na nowo pogadac. Mam nadzieje.
Co do przygody na wyspie Parhentian, to zapodaje fotki.
Oto Stiwek, jako prawdziwy turysta z walizka przybywajacy na tropikalna wyspe. Prawda, ze patetyczne? Jakis plecak, czy torba w hawajskich kolorach by sie przydala, a nie walizeczka na koleczkach. Taaaa......
Potem jest widok z malusienkiej zatoczki, tylko dla nas, na ktora sobie poplynelismy kajakiem posnorklowac (?). A widok jest na zatoczke, gdzie byly chalety, czyli, gdzie mieszkalismy. Widac tylko jeden dach, to pewnie nasz. Tak dobrze ukryty ten resorcik byl w dzungli, ze cha! No i
rzucik na ta 'nasza' zatoczke, co byscie troszke pozazdroscili, albo, jak Pavian mial w zamiarze, rzucili jako fototapete i wkurzyli wspolpracownikow na maxa. Wybor nalezy do Ciebie!To zdjecie supermena musialam zapodac, mimo, ze byc moze nie zrobi wrazenia na moich najwierniejszych czytelnikach (czyt.: facetach), ale to w koncu moj blog i sobie moge wklejac co chce! Jak nie jak tak.

2 Comments:
Niech sie odezwa jacys faceci, ktorzy nie sa hetero. Skoro jak twierdzi wlascicielka bloga wiekszosc czytelnikow stanowia faceci to jest jakas nadzieja na men'ski odzew
A sie nie podpisal, to kto? Nie mozna tak.....
Prześlij komentarz
<< Home