pada!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tak, Kochani, wreszcie pada. Mysle, ze Wy tez sobie tego zyczycie, ale niestety, na nas geograficznie wypadlo najpierw. W Tajlandii i Indonezji leje, wiec prawem natury u nas tez. W koncu. Byly chyba ze 2 tygodnie nieprzerwanych upalow!! Ile mozna!!!
Pozdrawiam i milego weekendu!
z pamietnika matki polki
Przesylam zdjecia zrobione tydzien temu, wiec swiezutkie!! Brzuch jak sie patrzy, wiec oto dzisiaj jak w pysk strzelil ostani dzien 30. tygodnia. To oznacza 7 miesiac, dla mniej zorientowanych. Troche to dziwne z tymi tygodniami i miesiacami, bo sie to za bardzo nie pokrywa, ale niech im tam. Planowo Theo ma sie pojawic 5 pazdziernika, wiec mam jeszcze kawalek drogi. A droga nie jest latwa, bo, jak juz sie niektorym, zalilam na mniej oficjalnych stronach, ciezko mi sie funkcjonuje z brzuchaczem takim ogromnym. Ale czego sie nie robi dla dzieci tego swiata!!
Wkrotce wybieramy sie na zakupy dzieciowe, czyli lozeczka,
siedzenia samochodowe, wanienki i kupa kosmetykow i
ciuchow. Niezla przygoda, juz sie nie moge doczekac.
W weekend natomiast (, chyba jednak bedzie to niedziela, bo w sobote lokalna druzyna futbolowa 'Perlis' gra mecz, wiec... sami rozumiecie,) wybieramy sie do Tajlandii, do miasta 50 kilosow od granicy na zakupy jedzeniowe, czyli w miare prawdziwy chleb, szynke, sery i miecho. mam nadzieje, ze Tesco i Carrefour nas nie zawioda. Moze sie okaze, ze juz na
Penang nie trzeba bedzie sie wloczyc, czyli 200 kilosow i trzeba zostac na noc, bo za daleko na 1 dzien podrozowania itd. A tu tylko za wize bede musiala uiscic ok 100, bo Polacy i inni wschodnio-europejscy sa narodami bogatymi, wiec trzeba wydoic ich jak sie da!! A co!!
No i wkleilam z rozpedu drugie zdjecie. Stoje tu przed nasza ulubiona restauracja 'Zamzama'. Chociaz mysle, ze slowo 'ulubiona' jest co najmniej niestosowne, gdyz oznacza , ze mamy wybor i wybralismy wlasnie ta. A to nie ma tu miejsca. 'Zamzama' jest jedyna restauracja/cafe barem, gdzie mozna ludzko zjesc i dziewczyny studiowaly w Londynie, wiec standarty sa europejskie. W kazdym razie staraja sie. Tu nie ma oczywiscie popytu na dania 'zachodnie', ale my mamy przywileje i specjalnie dla nas przygotowuja a to nalesniki, tortillie, omlety, kanapki, salatki lub jakies inne wymyslne dania, ktore akurat dla siebie robia danego wieczora. Wiec sa niespodzianki, ale w koncu po to ta cala niezla przygoda, nie?
A, no i jeszcze kawalek naszego fantastycznego samochodu sie zalapalo. Jest ci to Proton, duma Malezyjczykow, 99% spoleczenstwa tym jezdzi i zyja. Designy maja posciagane zywcem, a moze kupuja, z zachodnich marek, glownie Toyoty, Fiata, Mitsubishi, jakis starszych Fordow. Nie, zeby nie mieli wyobrazni, ale sobie ja troszke wspomagaja, no. Nasza strzala to srebrny metalic, czyli znowu chyba najbadziej popularny kolor, chociaz coraz czesciej pojawiaja sie rozowe. A jednak!
wakacje??
Jakas taka cisza od niektorych bije, ze az nie wiadomo co sie u Was, Kochani, dzieje. Jakies wyjazdy, splywy, wylegiwania sie na plazy (patrz: Peciek), rejsy, festivale, odkrywanie swiata, biwakowanie, ogniska, sporty extremalne, piesze wedrowki, wspinaczki (wysoko) gorskie*, czy jak? (*niepotrzebne skreslic) Ja tam sie nigdzie nie ruszam. Moj brzuch nie bardzo mi pozwala na wykonywanie przeroznych dotychczasowych czynnosci i bardzo mnie to irytuje. Jeszcze 2,5 miesiaca - byle do pazdziernika!! Szykujemy sie z MMZ emocjonalnie na przyjazd Dudkowej z ludzmi w sierpniu (pewnie jakis miesiac zostal!!), no a potem wielkie wydarzenie - moja Mama postawi swoje pierwsze kroki na ziemi malezyjskiej!! Fajnie, nie? Taka jest dzielna i podziwiam ja za to. Szczerze mowiac nie przypuszczalam, ze tyle ludzisk sie zdecyduje na taaaaaka podroz, ale w koncu egzotyka pelna. Jak nie jak tak! Bardzo serdecznie zapraszam pozostalych w przyszlym roku. Zbieram oferty od dzis. Przesylam piekne zdjecie a la Klimt. A poniewaz K. jest ulubionym artysta Malej Gosi, to dedykuje je Jej. I rowniez na zachete, zeby cos napisala. Za maz wyszla i mysli, ze taka wazna, juz na blogu nie bedzie pisac (, ani nawet maila do przyjaciolki, w koncu, badz co badz.). Pchi! To sa kamienie, ktore wyscielaja wodospad z poprzedniego maila. Piekne zlociste (to trzeba sobie dopowiedziec), obmyte swieza woda polyskiwaly w sloncu tak, ze musialam zrobic to zdjecie!! Tak wiec, enjoy!
Calusy.