martainmalaysia

martainmalaysia to dwa lata mojego cennego zycia w kraju-raju. wszystkich zainteresowanych zapraszam-na blog i do malezjii!!

czwartek, sierpnia 17, 2006

po pierwszych wrazeniach...

Juz ochlonelam, wlosy osuszylam, wszystkim opowiedzialam. Moge Was znow zabawiac moimi opowiesciami z zaswiatow, jak to niektorzy nazywaja ten kraj mango kwitnacy.
Z njusow poza pogoda i marzeniami na jawie Matki Polki, to moge zaoferowac apdejt na temat Dudek. Kolezanka z kolega Bartkiem i jeszcze jedna parka sa aktualnie na wyspach Parhentian, czyli tam, gdzie mysmy snorklowali w marcu tego roku. Ciekawa jestem jaka u nich pogoda. Jestem z nimi wieczorami w kontakcie sms-owym, wiec jak na razie to zaczeli od Singapuru, potem zaliczyli poludnie M., czyli postkolonialna portugalska Melake, przejazd wszerz kraju i prom na wyspy. Excytuje sie pewnie tak samo jak oni, bo te miejsca sa urocze i mozna tam jezdzic i jezdzic. Nie znudza sie szybko. Potem planuja dalsza podroz w glab kraju, czyli Cameron Highlands (pamietacie plantacje herby, uprawe truskawek, dzungle i swetry?), Park Narodowy, czyli tzw. malezyjski surwajwal w dzungli, w jaskiniach itp., no i finalnie my! Moze im sie uda pod koniec przyszlego tygodnia, bardzo bym sie cieszyla. Wyrwalabym panny na wyspe-raj, to bysmy zabalowaly (Chlopaki wracaja do kraju-raju, Polski, tydzien wczesniej.)!
Ja w kazdym razie mam przyszly tydzien free (znowu!), ale tym razem siedze na dupie, bo nie mam sily lazic i zwiedzac. Mysle, ze sie bede wysypiac i dawac Theo pozytywna energie, niech chlopak rosnie!! A co!!

zawierucha!!

No wiec siedzimy sobie z MMZ w kafejce juz Wam dobrze znanej pt. "ZAMZAMA" i wcinamy drugie sniadanie (Widzicie jaka jestem spolszczona, nie tam zaden lancz!). Az tu jak sie nie zerwie wiatrzysko z nienacka. Zero chmury na horyzoncie, musiala sie skubana ukrywac na rogiem, jak nie dmie we wszystko! A trzeba Wam wiedziec, ze w takiej Malezji, kraju tropikalnym, co rowna sie brudnym, smieci duzo sie poniewiera wszedzie. Wiec jak sie dmuchnie w te smieci, a smieci po ludziach, a piach po oczach. Oczywiscie po wietrze przychodzi deszcz. Ale nie taki sobie deszczyk wiosenny tylko ZAWIERUCHA! Ludzie-panika, mi tylko taka mala mysl o Tsunami do glowy przyszla, ale siedze, bo co ja moge. Stoliki jezdza po podlodze, szklanki po stolikach, deszcz w oczy W koncu chlopaki sie zreflektowali i ruszyli tylki, zeby ‘sciany’ w café pozamykac. I dalej siedzimy. Nastepna kawa, bo ja oczywiscie, ze nie jedziemy samochodem, bo to niebezpiecznie, lepiej siedziec pod dachem niz takowym oberwac. No, ale nie cieszycie sie? Jestem! Cala i zdrowa, do Was przyjechalam co tchu, zeby ta niewiarygodna przygode opisac pokim goraca od wrazen!!
A u Was jaka pogoda?

wtorek, sierpnia 15, 2006

z pamietnika matki p.

Kochani, sorki, ze tak dlugo milczalam, ale nie bylo o czym rozprawiac.
W weekend bylismy bardzo leniwi, wiec tez sie wiele nie zdarzylo. Zrobilismy pierwsze zakupy dziecinne i bylo to dosc excytujace, nie powiem. Nie ma tu jednak duzego wyboru, wiec trzeba bylo nabyc, co bylo. Szkoda, ze godzinami nie moge przesiadywac w sklepach i szperac-wybierac. Ale sa tego i dobre strony-moj maz sie nie wscieka. Szybki wjazd, wybor tego co jest na dany wiek (, a nie wzorkow czy nie wzorkow) i splyw. Takze jest zestaw kosmetykow BABY DIOR i ubranek z najnowszej kolekcji ESCADA YOUNG dla newbornow. Mysle, ze sie koledze spodoba. Jeszcze trzeba nabyc wozek, ale to juz zostawiam mezowi, jako ze mezczyzna i zna sie na Pontiacach i innych maszynach.
Teraz musze isc z dwoch powodow. Pierwszy - szkola jest w trakcie egzaminow i trzeba dzieciaki przypilnowac, zeby nie sciagaly. Moja metoda jest prosta: wyciagam gazete i siadam na nauczycielskim fotelu (bardzo wygodny, bo mozna na wpol lezec!!) i sie odwracam tylkiem do klasy. Chyba mnie za to kochaja! Drugi - nie moge juz za dlugo siedziec bez ruchu, czyli przy kompie na przyklad. Kluje mnie a to pod zebrem, a to nie moge oddychac (bardzo dziwne uczucie..), wiec obietnice cacanki, ale bede pisac krocej a czesciej.
To pa.

piątek, sierpnia 04, 2006

po deszczu slonce (!)

No wiec, mimo, ze nie zaczyna sie od 'no wiec' gratuluje Marysi i Peckowi drugiego (trzeciego) potomka. Peciek, cicha woda, nie poznaje kolegi...
Wczoraj w nocy dostalam sms-a od koleznaki z wojska, Ewy (notabene zony Tadeusza Mosza, celebrity politycznego talk show), ze pomogla swojej coreczce wydostac sie na ten piekny swiat 2 dni temu. No i mamy Melanie. Co to za rocznik, hej?! 2006! Bedzie przyrost jak nic!
Jak wszystkim wiadomo - po deszczu przychodzi slonce, wiec oto znow mamy piekna pogode. W porannych wiadomosciach miedzynarodowych podali, ze w naszym regionie bedzie 'quite warm', no wiec nastawiamy sie na upal nie-z-tej-ziemi. Niektorzy ludzie naduzywaja eufemizmow, a potem sa niepotrzebne nieporozumienia.
Jak wiadomo z commentsow przyjezdza Dudek z ekipa i to juz za tydzien, ale pojawia sie u nas za dwa. Moze uda sie razem pojechac na Langkawi i pobyczyc na plazy-raj!! Maja bardzo ambitny plan na kazdy dzien - zycze powodzenia, cierpliwosci i duzo, duzo sily fizycznej. W koncu niby polwysep, ale jeden z wiekszych na swiecie, a chca zobaczyc 'wszystko'!! W kazdym razie bardzo sie na to spotkanie ciesze. My tutaj z mezem troche odizolowani jestesmy, wiec milo jak jakas polska dusza sie pojawi....
Jesli chodzi o Pawiana, taaaaa. Wygladal bardzo dobrze jak Go ostatni raz widzialam na mojej 30-party w sierpniu last year. Jak sie przedstawia teraz - trudno powiedziec (, it's been a year!!). Mysle, ze jakbym, byla na Jego miejscu, czyli bylabym 31-letnim chlopcem, to nie rozgladalabym sie jeszcze na miescie. Poza tym starszym tatusiom rodza sie madrzejsze dzieci. (Niezly stereotyp, nie?) I jeszcze poza tym jak bedzie starszy, to bedzie mogl miec (duzo) mlodsza od siebie kobite , ale nie za mloda ogolnie, zeby glupia nie byla no i jakos sie odnalazla w jakze trudnym i wymagajacym towarzystwie Pawiana. (...) (Czyzbym wlozyla kij w mrowisko?!)
No dobra, to juz nie bede rozdrazniac tematu. Czy ktos byl na wakacjach i chcialby o tym opowiedziec? My bardzo chetnie poczytamy!!
Calusy.