apdejt
No wiec jeszcze jedno zdjecie na podtrzymanie zainteresowania – MMZ i ja w, badz co badz, 9-tym miesiacu. Niezle? I do tego na panoramie Perlisu, czyli naszego stanu. Po prawo jezioro, kompletnie niezagospodarowane, zero lodki do wynajecia czy czego-tam. Tragedy. Po lewo plantacje trzciny cukrowej, a centralnie za nami 2 wzgorza, ktore juz granicza z nastepnym stanem na poludnie - Kedah.A my stoimy na jednym ze wzgorz, za ktorymi jest juz granica z Tajlandia. Masz to w Polsce?
report z miedzynarodowych urodzin
Hucznie odbyly sie moje urodziny. Bylo naprawde milo, jak juz pisalam. Mieszanka narodowosciowa wszystkim bardzo odpowiadala, a ja bylam szczesliwa, ze tyle gosci wookolo!! Na zdjeciu widzicie od prawej kolano Jacqui, nauczycielki z Nowej Zelandii, malego i duzego Ooi, czyli chinskiego kolegi po fachu z naszej fabryki z synem, za nimi nastepne pracownice, Kong i Fariza pod kanapa przycupnela Rohani z dziecmi (wziela tylko dwojke, dwojka zostala w domu!), mija skromna osoba z mniej skromnym brzuchem i Jim, maz nauczycielki Alison z Kanady. Jest to jedyne zdjecie, ktore sie nadaje do pokazania, bo Stiwek nie wykazal sie tym razem jako fotograf, za bardzo sie wczul w role gospodarza. Wybaczam mu.
W weekend bylo rowniez milo, bo przyjechala Sandra, nauczycielka z Penangu, a originally ze Szwajcarii ze spoznionymi zyczeniami. W ramach jednej z wielu (!) atrakcjii jaka moglismy jej tutaj zapewnic zabralismy kolezanke na mecz futbolu.
Jak widac bardzo byla zainteresowana, ale nie tym (kim) trzeba. A Stiwek jak zwykle piekny!!
A teraz njus nad njusy. Przyjezdza nowa para pracowac w M. On bedzie szkolil nauczycieli jak efektywnie uczyc biologii (bardzo jestem ciekawa jaki gosc z niego jest...) i jest z Englandu, a kolezanka z Polski i w ciazy i nie bedzie uczyc niczego. Slabo? Nie zeby jakis dziwny zbieg okolicznosci, nieeeee. I do tego chca mieszkac w naszym stanie, czyli Perlis. Wariaci jacys, czy jak? Jego baza szkoleniowa jest pomiedzy nami a Penangiem, ale on nieswiadomy co go tu czeka wybral stan dla ludzi, ktorzy lubia wyzwania. Poznamy ich zapewne w przyszlym tygodniu, to moze im troche wyklarujemy sytuacje. Chociaz jak sie okaze, ze sa calkiem i niczego, to fajnie bedzie miec takich sasiadow.
z pobytu 'Dudkow', czyli gosci nr 2
Mam kilka fotek z Langkawii z ‘Dudkami’. Bylo bardzo milo, goscie zawsze mile widziani, jak wiecie, przecie. A wiec, na poczatku byla podroz, czyli Bartek wzial to
bardzo serio i strzelal foty wszystkiemu, co sie nie ruszalo, czyli wyspom i widokom (, no dobra, morze sie ruszalo...). Natomiast Dudek tylko robila dobre wrazenie, kamera u szyi, szeroki usmiech i ‘grzywka do gory!’ Potem nagle okazalo sie, ze
kolezanka ma urodziny, wiec kita do restauracji i deser serwowac z symboliczna swieczka! Wieczor byl mily. Ja caly czas o rok mlodsza! Nastepnego dnia stala sie rzecz straszna, ale nieunikniona – wyjechal Bartek. Jeszcze udalo sie zapodac pozegnawcza fote, na szczescie.... Musial biedak wracac do fabryki, a my wszyscy w ryk. Zeby sie troche zrelaksowac pojechalismy do zatoczki Datai pobawic sie z malpami. No co. Bylo fajnie, choc niektorzy mieli stracha 
! Nie dziwne, za chwile zostalismy obrabieni ze wszystkich owocow, choc poczatkowo podejrzenie padlo, ze to moje majtki.


Nastepnego dnia przyjechala do nas kolezanka Marta i wieczorem zapodalismy do chinskiej restauracji z seafoodem, gdzie roznego rodzaju i ksztaltu kraby i inne stworzenia morz tego swiata zaczely przypominac ludzkie ksztalty. Hmmmmmmm...... Moze sie tam troszke zasiedzielismy... Nastepnego ranka dziewczyny ruszyly na ostateczny podboj wyspy i porobily foty typu ‘models’.
Bylo milo, ale trzeba bylo powoli kierowac sie w 
kierunku chaty. Na miejscu dziewczyny porobily kilka fotek miejscowej flory, a to pobujaly sie na lianach, a wieczorem tradycyjny drink.
Niestety zew podrozniczej natury kolezanek nie pozwolil im zasiedziec sie u nas, tak wiec we wtorek ruszyly w dalsze poszukiwania przygod po Malezji.
z pamietnika m.p.
U nas przygotowania do pojawienia sie nowego czlonka pelna para. Mianowicie, poniewaz doktores postarszyl, ze mozna sie Go spodziewac wczesniej, wiec ja, kita prac ciuchy, coby sie wyrobic na ‘lada dzien’. (Fajnie wygladaja na doroslym wieszaku...) Teo jest juz gotowy, plynow mam coraz mniej, wiec czas wyjsc, Kochany! Fajnie bedzie Go zobaczyc. Mama moze sie tylko nie wyrobic na sam moment kulminacyjny, ale Teo nie ucieknie, nie ma latwo.
Jezeli chodzi o mamusie, czyli o mnie, to jest ok. Brzuchol sie rusza jak na ‘Obcym’. Ludzie nie w temacie patrza i nie moga uwierzyc, ze mozna cos takiego w sobie nosic i zyc. Nie dziwie im sie – ja sie zdarzylam przez te kilka miesiecy przyzwyczaic, ale wyglada to rzeczywiscie ‘obco’.
Nie powiem, ciezko sie wchodzi po schodach i robie przystanki co pol pietra, ciezko usiedziec dluzej niz pol godzine bez ruchu przy kompie, na przyklad, no i ciezko juz spac wygodnie przez cala noc jak za dobrych dawnych czasow.
A wiec, korzystajcie, poki brzuchy puste!!
ogloszenia drobne
To pisze Iwona na moj osobisty imejl. Przekazuje dalej (forlarduje!!)!1. "Mamy do wynajecia od zaraz a najpózniej od 1 pazdziernika bardzo ladny pokój (mieszkanie 3-pokojowe) z widokiem na Starówke, z internetem, telefonem i kablówka, lodówka, pralka i mikrofalówka, etc... cena 600zl + niewielkie oplaty,szukamy osoby spokojnej, niepalacej (w mieszkaniu) - o wysokich standardach czystosci ;). Kontakt ze mna: Iwona 0691191524." 2. "Hej, mam wielka prosbê. Sprawa jest pilna. Mój przyjaciel (znam go od lat i rêczê za niego glowa) szuka pokoju do wynajêcia, najlepiej na Ursynowie. Od zaraz. Jezeli macie jakies informacje na ten temat, to bardzo prosze dajcie mi znac. Moj telefon: 0691191524.Z góry wielkie dziêki za wszelka pomoc;-) ivi"
Bardzo prosze sie do powyzszego ustosunkowac.
t.
dzieki
Dzieki za tysiace zyczen - jakie to mile... Osiagnelam juz wiek dzwiecznie zwany przez Anglikow 'middle-aged', tak wiec nie wiem jak sie do tego ustosunkowac, naprawde. Dobrze, ze weekend idzie, bede miala czas to przemyslec.Wczoraj byla impreza nowozelandzko-kanadyjsko-amerykansko-angielsko-malezyjsko-chinsko-polska w naszej chacie. Pierwsze takie duze party i bylo bardzo cool. Zarcie wlasnej roboty, polska szarlotka, slawne koreczki Steve'a, wodka i inne przysmaki. Dostalam wzruszajace prezenty: piekne kwiaty w donicach do kolekcji w naszym ogrodzie, kosmetyki, gadzety dla bobasa (to moje urodziny, cholera, ale nie narzekam, bo male jest piekne!), a od MMZ laptop. Taki sobie kiedys wybralam co ma zamkniecie jak damska torebka-koperta, bjuti, no i dostalam! Nie pytajcie o szczegoly techniczne, bo sie nie znam, tak?! Jest piekny, lekki i maly i do tego jest w torbie, tez kulerskiej!Tak wiec reasumujac, party udane pod kazdym wzgledem. Oczywiscie tutejszym zwyczajem goscie posiedzieli swoje pol godziny i kita do domu. Tak to juz tu jest, ale fajnie, bo chociaz byla rotacja i sie dzialo. Jedyny Chinczyk co posiedzial chyba az z godzine (!), bo rozmawialismy wczesniej o tych roznicach i chyba chcial byc 'cool' i 'cosmopolitan', ale widzialam, ze go nosilo. No ale 'nasi', czyli 'biali' spedzili u nas caly dzien i spacer nad rzeka byl, wiec total wypas. Dzis przyjezdza jeszcze jedna panna, spozniona i zostaje na weekend. Nie udalo jej sie wczoraj, bo pracuje w takim stanie jak my pod wzgledem tygodnia pracy, wiec dzisiaj od rana fabryka, ale po poludniu bedzie. Sandra jest ze Szwajcarii. Guests, guests, guests, kto ich nie kocha, he!?Chce napisac o pobycie Dudek u nas i z nami na Langkawi i zarzucic zdjeciowki, ale to w przyszlym tygodniu. Bede teraz wolniejsza, bo odeszly mi zajecia z 3-mi klasami, wiec bede wiecej dla Was......!Calus.