martainmalaysia

martainmalaysia to dwa lata mojego cennego zycia w kraju-raju. wszystkich zainteresowanych zapraszam-na blog i do malezjii!!

poniedziałek, września 11, 2006

report z miedzynarodowych urodzin

Hucznie odbyly sie moje urodziny. Bylo naprawde milo, jak juz pisalam. Mieszanka narodowosciowa wszystkim bardzo odpowiadala, a ja bylam szczesliwa, ze tyle gosci wookolo!! Na zdjeciu widzicie od prawej kolano Jacqui, nauczycielki z Nowej Zelandii, malego i duzego Ooi, czyli chinskiego kolegi po fachu z naszej fabryki z synem, za nimi nastepne pracownice, Kong i Fariza pod kanapa przycupnela Rohani z dziecmi (wziela tylko dwojke, dwojka zostala w domu!), mija skromna osoba z mniej skromnym brzuchem i Jim, maz nauczycielki Alison z Kanady. Jest to jedyne zdjecie, ktore sie nadaje do pokazania, bo Stiwek nie wykazal sie tym razem jako fotograf, za bardzo sie wczul w role gospodarza. Wybaczam mu.
W weekend bylo rowniez milo, bo przyjechala Sandra, nauczycielka z Penangu, a originally ze Szwajcarii ze spoznionymi zyczeniami. W ramach jednej z wielu (!) atrakcjii jaka moglismy jej tutaj zapewnic zabralismy kolezanke na mecz futbolu. Jak widac bardzo byla zainteresowana, ale nie tym (kim) trzeba. A Stiwek jak zwykle piekny!!
A teraz njus nad njusy. Przyjezdza nowa para pracowac w M. On bedzie szkolil nauczycieli jak efektywnie uczyc biologii (bardzo jestem ciekawa jaki gosc z niego jest...) i jest z Englandu, a kolezanka z Polski i w ciazy i nie bedzie uczyc niczego. Slabo? Nie zeby jakis dziwny zbieg okolicznosci, nieeeee. I do tego chca mieszkac w naszym stanie, czyli Perlis. Wariaci jacys, czy jak? Jego baza szkoleniowa jest pomiedzy nami a Penangiem, ale on nieswiadomy co go tu czeka wybral stan dla ludzi, ktorzy lubia wyzwania. Poznamy ich zapewne w przyszlym tygodniu, to moze im troche wyklarujemy sytuacje. Chociaz jak sie okaze, ze sa calkiem i niczego, to fajnie bedzie miec takich sasiadow.

3 Comments:

At 12 września, 2006 04:15, Anonymous Anonimowy said...

Zajebiste urodziny, naprawde! Spoznione, ale serdeczne zyczenia. Goscie pierwsza klasa. Tylko cos tancow malo bylo....
Zdjecia brzucha super, szczegolnie te na tle widoczkow jak z kolorowego katalogu.
Peciek prosi jak zwykle o zdjecie w stroju kapielowym pani w chustce siedzacej na kanapie.

pozdrowienia
Marysia

 
At 15 września, 2006 11:47, Blogger marta RP said...

Dzieki Mery. Impreza byla naprawde po calaku, nie spodziewalam sie. Bo czego sie mozna spodziewac po Muzulmanach, nie? A tu prosze. Po pierwsze przyszli tlumnie, posiedzieli dluzej niz pol godziny, byli bardzo towarzyscy do ludzi, ktorych nie znali, na przyklad innych bialasow, nie wstydzili sie, itd. Wszytskie powyzsze cechy sa ich typowa charakterystyka (, ktora zreszta doswiadczylam na innych mityngach), wiec rozumiesz moje zdziwienie jak bylo dokladnie odwrotnie.
Szkoda, ze nie wpadliscie...

 
At 15 września, 2006 21:53, Anonymous Anonimowy said...

Z checia bysmy wpadli, wierz mi, ale tak sie zlozylo, ze mielismy w tym samym czasie konkurencyjna impreze - nasza Malgosia skonczyla 2 latka! Byly babcie, dziadki, chrzestne, itd, duzo zamieszania, fura zabawek, tance przy skocznych piosenkach m.in. "My jestesmy jagodki", rzucanie tortem, dmuchanie swieczek, czyli wrazen mocz. Ale kto wie moze kiedy tam do Was zajrzymy na kawe....
calusy

 

Prześlij komentarz

<< Home