z pobytu 'Dudkow', czyli gosci nr 2
Mam kilka fotek z Langkawii z ‘Dudkami’. Bylo bardzo milo, goscie zawsze mile widziani, jak wiecie, przecie. A wiec, na poczatku byla podroz, czyli Bartek wzial to
bardzo serio i strzelal foty wszystkiemu, co sie nie ruszalo, czyli wyspom i widokom (, no dobra, morze sie ruszalo...). Natomiast Dudek tylko robila dobre wrazenie, kamera u szyi, szeroki usmiech i ‘grzywka do gory!’ Potem nagle okazalo sie, ze
kolezanka ma urodziny, wiec kita do restauracji i deser serwowac z symboliczna swieczka! Wieczor byl mily. Ja caly czas o rok mlodsza! Nastepnego dnia stala sie rzecz straszna, ale nieunikniona – wyjechal Bartek. Jeszcze udalo sie zapodac pozegnawcza fote, na szczescie.... Musial biedak wracac do fabryki, a my wszyscy w ryk. Zeby sie troche zrelaksowac pojechalismy do zatoczki Datai pobawic sie z malpami. No co. Bylo fajnie, choc niektorzy mieli stracha 
! Nie dziwne, za chwile zostalismy obrabieni ze wszystkich owocow, choc poczatkowo podejrzenie padlo, ze to moje majtki. 
Bylo milo, ale trzeba bylo powoli kierowac sie w

kierunku chaty. Na miejscu dziewczyny porobily kilka fotek miejscowej flory, a to pobujaly sie na lianach, a wieczorem tradycyjny drink.Niestety zew podrozniczej natury kolezanek nie pozwolil im zasiedziec sie u nas, tak wiec we wtorek ruszyly w dalsze poszukiwania przygod po Malezji.



2 Comments:
Czy Dudek nie za bardzo poprawila sie na twarzy?
Dudek wyglada cudnie, prosze sie nie czepiac moich kolezanek! No moze grzywke miala troche za bardzo, ale przeciez nie bedziemy sie takimi szczegolami zajmowac, tak?
Prześlij komentarz
<< Home