Langkawi, Penang, Taiping i KL.
Na poczatek kontynuuje fotki z Langkawi, czyli Teo w objeciach rodziny na tle tropikalnym!!Poniewaz Mama nas opuszczala w poniedzialek, to postanowilismy Ja odwiezc do KL. Podroz rozbilismy na 3 etapy. Pierwszy ma sie rozumiec poszedl Penang. Oto dowody. Rano Teo przesypial sniadanie - Jego takie ochlapy nie interesowaly - wolal chlopak mleko. Taaaaa. Potem bylo zwiedzanie China Town z Babcia, czyli drzemka pod parasolka przeciwsloneczna. 'Gdzie jest Teo!!!??' no i Babcia pod swiatynia hinduska. A wieczorem w celu odciazenia Mamy, czyli mnie Babcia sie zlitowala i wziela Teolka do lozka. Ale bylo fajnie!!!
Boze, czy ja juz nie potrafie pisac nie-matko-polko mejli!???
WAZNE!!: Mala Gosia ma Filipka! Nie pamietam
dokladnych wymiarow, jakby ktos sie pytal (!), ale duzy chlop sie urodzil i basta!! Taka Mala Gosia a taki duzy Filip!! Moze Gosia sie pochwali na oficjalnych laczach jak znajdzie sekunde..... Gratulacje!












