martainmalaysia

martainmalaysia to dwa lata mojego cennego zycia w kraju-raju. wszystkich zainteresowanych zapraszam-na blog i do malezjii!!

piątek, października 27, 2006

Langkawi, Penang, Taiping i KL.

Na poczatek kontynuuje fotki z Langkawi, czyli Teo w objeciach rodziny na tle tropikalnym!!
Poniewaz Mama nas opuszczala w poniedzialek, to postanowilismy Ja odwiezc do KL. Podroz rozbilismy na 3 etapy. Pierwszy ma sie rozumiec poszedl Penang. Oto dowody. Rano Teo przesypial sniadanie - Jego takie ochlapy nie interesowaly - wolal chlopak mleko. Taaaaa. Potem bylo zwiedzanie China Town z Babcia, czyli drzemka pod parasolka przeciwsloneczna. 'Gdzie jest Teo!!!??' no i Babcia pod swiatynia hinduska. A wieczorem w celu odciazenia Mamy, czyli mnie Babcia sie zlitowala i wziela Teolka do lozka. Ale bylo fajnie!!!
Boze, czy ja juz nie potrafie pisac nie-matko-polko mejli!???
WAZNE!!: Mala Gosia ma Filipka! Nie pamietam dokladnych wymiarow, jakby ktos sie pytal (!), ale duzy chlop sie urodzil i basta!! Taka Mala Gosia a taki duzy Filip!! Moze Gosia sie pochwali na
oficjalnych laczach jak znajdzie sekunde..... Gratulacje!














piątek, października 13, 2006


Czesc Kochani. Ale fajnie, ze tyle gratulacji!! Nigdy tak nie mialam!! No moze po Pierwszej Komunii...... Dziekuje.

Moj syn rosnie jak szalony. Zzera niesamowite ilosci, a zlosnik z niego tez nie lada. Jak nie dasz Mu jesc right here right now, to glosiskiem da znac sasisadom jaka jest akcja i potem wstyd na ulicy sie pokazac, ze dzieciaka glodze czy jak. No wiec rosnie. Dzisiaj byl zmierzony, bo trzeba bylo do paszportu podac, wiec ma 53, czyli przybywa centymetr tygodniowo. Czy to prawidlowo Pecku? A wage wyjsciowa mial 3.3kg. Teraz - nie wiem. Nie ma u nas wagi..... Mysle, ze moze tez morskie powietrze chlopakowi dobrze za wzrost zrobilo. Pojechalismy rodzinnie na Langkawii, niech chlopak ma, a co! W koncu nie codziennie sie rodzi w Malezji. No wiec bylo goraco, pocil sie jak mysz, ale spal tuz przy morzu i lykal jod, wiec podrosl. Codziennie rano patrzymy, a On wiekszy i okraglejszy. Niezla przygoda. Ja tak moge dlugo! Chcecie jeszcze?
Dolaczam fotosy nie lada! Nie wszystkie, bo komputer kafejko-internetowy dzisiaj bardzo wolny.... Przesilenie tropikalne czy jak.
Dam z siebie wiecej nextweek. pa.













środa, października 04, 2006

foty, foty....

Wczoraj bylismy z wizyta u doktoresa Kanga, wybawcy Teo, i strzelilismy rozwodowa fote. No nie taka jeszcze rozwodowa, ale u mnie wszystko pogojone - doktor zdziwko, bo Chinki sie tak szybko nie goja..., wiec wizyty sie bezsprzecznie rozrzedza... Jaka pita, bo doktor b. mily. Zobaczcie sami. Ciao!







No i jeszcze Moje Kochane Dziecko (MKD) prosilo, blagalo, zebym foty takiej nie robila, ale bylam nieublagana i oto dowod. W kazdym razie On sie pod tym nie podpisuje!!

Theo is here!!

Jezeli myslicie, ze nie pisalam, bo bylam w szpitalu i rodzilam dziecko, to macie racje!!
Moj najpiekniejszy na swiecie synek urodzil sie we wtorek, 26 wrzesnia o 18.56. No i tyle. Bardzo byl zrelaksowany, bo nie musial sie chlopak przeciskac przez zadne rozwarcia i inne gadzety, po prostu wyjeli mi Go z brzucha, jak jakis skarb z magicznej skrzyni...! Ale co ja tak bede zachwalac zobaczcie sami.



Dla porownania fota ze szpitala – czyli 4
dni wczesniej. Urosl, nie? Jak nie jak tak!!







I fota 4 dni wczesniej - duza zmiana. Mama zdazyla na czas, ale dzielily Ja juz godziny!









Teraz wszyscy latamy kolo Teo, a bylo tak przyjemnie...









Tatus wpada na lancz ucalowac syna w biegu,













babka z matka na zmiane ‘odbijaja’ dzieciaka,












Sie dzieje!




p.s. WAZNE: kolor literek w kolorze oczu Teo. Na razie!