martainmalaysia

martainmalaysia to dwa lata mojego cennego zycia w kraju-raju. wszystkich zainteresowanych zapraszam-na blog i do malezjii!!

wtorek, lutego 13, 2007

foty!! foty!!






















cos fajnego!!

Mam cos fajnego:WIRUSY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Uwaga!Pojawil sie nowy wirus. Nazywa sie PRACA.Jezeli dostaniesz PRACE od szefa, kolegi lub od kogokolwiekinnego nie dotykaj jej pod zadnym pozorem.Wirus jest skrajnie niebezpieczny. Usuwa cale zycie prywatne.Jezeli byles w kontakcie z wirusem, to natychmiast zabierz 2 kolegów i udaj sie do najblizszego baru. Zamowcie piwo i ....... po 3 kolejkach PRACA powinna zostac calkowicieusunieta z Twoich zbiorów.Natychmiast wyslij to ostrzezenie do 5 przyjaciol, aby uchronic ich przed infekcja.Jezeli nie masz 5 przyjaciol, to znaczy, ze jestes juz zainfekowany i .............. PRACA kontroluje Twoje zycie.Wowczas natychmiast udaj sie do baru i pozostan tam, az nie znajdziesz co najmniej 5 przyjaciol !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.

spacery

Kochani,
Opowiem Wam dzisiaj o spacerach z moim Krolewiczem. No wiec codziennie jakis tam spacer uskuteczniamy, dluzszy czy krotszy, ale forme trzeba trzymac a i dzieciaka przewietrzac. No wiec te krotsze spacery to po osiedlu naszym domkow. Wszystkie dzieci (Bo tylko dzieci sa na tyle crazy, zeby w upal na dworze siedziec. No i my. ) juz nas znaja i krzycza ‘Hello Marta, hello baby Teo!’. Niezla przygoda. Dorosli, gdyz jest to osiedle zamieszkane wylacznie przez malezyjska inteligencje (?), czyli zero Chinczykow czy Hindusow, usmiechaja sie grzecznosciowo, bo jestem przekonana, ze nie szczerze, bo jak sie maja cieszyc na widok bialaski na swoim ekskluzywnym osiedlu i to w b. krotkich szortach i wydekoltowanym podkoszulku. Ratuje mnie jeszcze Krolewicz, bo jest piekny i jak zajrza do wozka, a zagladaja, dotykaja i podnosza bez pytania (Strasznie wkurzajace i ostatnio zabraniamy!!), to sie wzruszaja i mi chyba podswiadomie wybaczaja ten nietakt kulturowy. No i tak te krotkie spacerki schodza. A jezeli chodzi o ten nietakt ciuchowy to juz to olalam. W zeszlym roku robilam dobre wrazenie chodzac pozaslaniana pod szyje. W kazdym razie do jakiegos 5-6 miesiaca ciazy, bo potem sie poddalam, lekko goraco bylo, nie powiem. Nawet meza wtedy namowilam na zamontowanie drugiej klimy w domu. I bylo tak, ze on wieczorem w koszulce z dlugim rekawem a ja w samej bieliznie lub bez i ogladamy tv. Niezly obrazek. No, ale krew krazyla szybciej w tamtych dniach! A wracajac do ciuchow, to mam szczescie w tym roku w szkole, bo jest nowa, b. tolerancyjna wice z Kuala Lumpur (!) i podobno powiedziala na zebraniu nauczycieli na poczatku roku, ze ‘Marta ubiera sie inaczej i trzeba uszanowac jej odmienna kulture.’ Bo trzeba Wam wiedziec, ze w zeszlym roku byly na mnie skargi na poczatku roku, ze sie wyzywajaco nosze. Niezla przygoda, kiedys musi byc ten pierwszy raz, ale nigdy nie przypuszczalam, ze moj styl moglby kogos zaniepokoic. A jednak moje ramiona i dekolt to bylo juz za duzo! Ok. No problem, byl rekawek i szale na dekolt (bo przeciez golfu letniego nie dostane...) i jakos poszlo. Ten rok, jak mowia ci, ktorzy to juz siedza troche, jest bardziej wyluzowany. Bo to ostatni rok, bo juz mnie nie moga wywalic, bo nie bedzie sie im oplacalo zatrudniac nowego nauczyciela, bo sie co niektorzy przekonali, ze sie inne rzeczy tez licza, a nie tylko ciuch. Itd, itd. W kazdym razie juz olewam jak wygladam. Jest cieplo, to nosze szorty i ramiaczka. Oczywiscie nie do szkoly, choc tam tez juz zaczelam przywdziewac spodnie (Wow!!), a na podkoszulki zapodaje ‘fartuszek szkolny’, czyli bluzeczke nabyta na Penangu, bardzo lekka (pod slonce przeswitujaca!!...), ale przykrywajaca co (nie)trzeba. No i zobaczymy. W szkole mnie dlugo nie ma, wiec moze sie tak nie rzucam w oczy. Z tym krotkim przebywaniem to inna bajka i tez jestem ciekawa czy ktos sie w koncu wzburzy na ten temat. Ide z pradem jak mowia Angole, czyli nie przejmuje sie co bedzie, co ma byc to bedzie, itd. Dziecko zmienia priorytety, ale o tym juz chyba pisalam. Nie bede sie powtarzac, ale dziecko zmienia priorytety.
Teraz pora na opowiesc o dlugich spacerach. Sa one, Kochani, bardzo ryzykownym manewrem, gdyz musze przejsc z wozkiem na druga strone ulicy. Ale, ale, nie jest to takie poste i ci, co tu byli to widzieli. Nie ma ci u nas pasow, a pomiedzy dwiema dwukierunkowymi ulicami jest na sporym podwyzszeniu pas zieleni (cos jak trawa, palmy i inne chwasty). Nie ma takiej fizycznej mozliwosci, zebym ja na ten pas z wozkiem zapodala, bo za wysoki, a na nim dziury, wyboje, wiec musialabym przeniesc wozek przez caly pas, itd. To nie na moje wiotkie miesnie. Wiec musze sie cofnac do skretu dla samochodow, tam przebiec, czekac na drugi pas ruchu, biec i juz. Wyobrazcie sobie jakie zamieszanie wywoluje wykonujac ten manewr. Biala, polnaga baba z wozkiem (ewenement!, wozek, znaczy) i czerwona parasolka (Hua!) biegnie przed kolami aut rozpedzonych Malezyjczykow w bialy dzien!!!!!!!! Dla niektorych to definitywnie too much, wiec trabia, wolaja z motorow, machaja, itd. No mowie Wam, to dla mnie jest taka przygoda, ze pekam w duchu ze smiechu, bo dokladnie wiem co sie a chwile wydarzy i jakie to jest patetyczne. Oj ci malomiasteczkowi Muzulmanie..... A ktos zapyta po co przechodzic na druga strone ulicy. Bo tam jest nastepne osiedle domkow, wiec odmiana, tak? Poza tym za osiedlem ciag sklepikow, wiec mozna halslajfowe zakupy zrobic i odciazyc meza od znienawidzonego supermarketu po pracy. Faceci nie lubia zakupow to po co ich meczyc. MMZ chodzi na zakupy, zeby sobie kupic majtki jak juz chodzi bez i to sa zazwyczaj b. krotkie zakupy, konkretnie do celu i go home. Ale zeby tak po zarcie – samo sie kupi i wsadzi do lodowki. Jak nie jak tak.
Zalaczam kilka fot Mojego Krolewicza. Wszelkie prawa do wystawiania w witrynach zakladow fotograficznych zabronione!! (Juz takie przypadki znamy: Kangar, Perlis, Malezja.)
To tyle o spacerach. Co u Was?

p.s. Juz niedlugo internet w domu, wiec bede czesciej!!!!!

p.s. 2 Congrats dla Izy i Ryska Zosi z duzymi ustami!!