martainmalaysia

martainmalaysia to dwa lata mojego cennego zycia w kraju-raju. wszystkich zainteresowanych zapraszam-na blog i do malezjii!!

czwartek, kwietnia 12, 2007

bangkok - marcowe ferie 'zimowe'

Wysylam obiecane foty z pobytu w Bangkoku na feriach zimowych.
Jest tak, ze jest duuuuza rzeka i sluzy ona jako glowna 'ulica' miasta. Plywaja po niej taxowki hotelowe i taxowki dla wszystkich. Takie wodne metro...? Mozna tam znalezc biznesmena, turyste i innych. Oto rzut na taxi i z takowej na miasto. Lekko zabudowane,
co? Ale sa miejsca naprawde mile i pelne budd, oczywiscie. Zwiedzac miasto jest troche latwiej niz KL, bo sa chodniki (!), swiatla dla pieszych i pasy. Jednak na maxa tlum, wiec to
przysparzalo lekko problemow dla wehikulku Teodorka. Ale chciec to moc. Wszyscy ida po trupach, to my tez kolkami po stopach! A co!
Jest tez duzo lzej, bo od wody ciagnie po plerach, wiec da sie wytrzymac, nie powiem.
Rzeka jest bardzo wazna z wielu blizej
niezidentyfikowanych wzgledow, wiec zbudowane sa przy niej restauracje, do ktorych sie podplywa jak rowniez swiatynie! A w jednej z nich taki zwyczaj, ze sie wrzuca monety z kubeczka do innych kubeczkow i trzeba dobrze wrzucac, tzn. nie ominac ani jednego kubeczka, bo jak sie nie wymierzy to nie bedzie gudlaka. O, i tak sobie z Teoskiem odmierzalismy i wyszlo, ze bedziemy VERY LUCKY!!!
No i b. charakterystyczny srodek transportu, czyli tuk-tuk - na trzech kolkach. Pedzi jak szalony a halasu przy tym robi i smrodu!!! Noise and air pollution, po prostu!!









































A po trudach zwiedzania pora na relaks (nota bene: dobre cwiczenie na dykcje!) i oto tatus i syn lub tatusi syn
tugeder forewer. Czyz nie sa slodcy?!.......
A na koniec i tylko dla wytrwalych lezaca Budda cala ze zlota, of course! (Fajne ma paluszki, co?!)