martainmalaysia

martainmalaysia to dwa lata mojego cennego zycia w kraju-raju. wszystkich zainteresowanych zapraszam-na blog i do malezjii!!

sobota, stycznia 26, 2008

Ludzie odwykli, ze jestem na blogu.... A moze mysla, ze jak www.martainmalaysia....etc, to juz nie warszawa.com. A czemu nie?
Dzis jest jeszcze piatek, a jutro wielki dzien. Jedziemy kupic samochod!! MMZ wyniuchal jakas-tam okazje na necie i jazda jutro obejrzec. Zdam raport jak poszlo.
A, no i na Amerikan Gangster idziemy to opowiem o przystojniaku Krol.
Calus.

sobota, stycznia 19, 2008

czterej pancerni i pies

Z duma Zony Polski informuje, ze MMZ juz od kilku dni namietnie oglada ww film z 7 dvdsow. Czasami placze, czasami sie smieje a czasami i peka ze smiechu. A mi sie przypomina dziecinstwo, jak co niedziele wyczekiwalo sie nastepnego odcinka po Teleranku. Niezla przygoda. I sie okazalo, ze wszystkie slowa piosenki znam. Taaaa. Z perspektywy czasu mozna powiedziec, ze ladne dziecinstwo mialam. Naiwne, niewinne takie.

piątek, stycznia 18, 2008

pierwsze wizyty


Pierwszy byl Filipek, synek Gosi Malej z rodzicami. (I jak na razie jedyny.) Inne albo choruja, bidulki, albo rodzice zaganiani, albo jeszcze dopiero 3 tygodnie tu jestesmy, wiec jest czas. Trzeba przetrawic te wczesne wieczory. Nie jest latwo, nie powiem.

W kazdym razie zapodaje fote z pierwszego spotkania dzieciecego.

W TYL ZWROT!

Nie pisalam o naszych podrozach , przeciez!! W zwiazku z opoznieniem wywolanym przez naszych pracodawcow (problemy z kupnem biletow powrotnych - trzeba bylo spedzic kilka extra dni w KL i dopilnowac balwanow!) mielismy tylko tydzien na Borneo. Ale zawsze to cos.

Stacjonowalismy w stolicy stanu Sarawak - Kuching. Bardzo fajne miasto nad rzeka. Europejska promenada nad woda z kafejkami, parkiem, lawkami i zatoczkami, gdzie lodeczka mozna na druga strone sie przedostac. (Most tylko jeden i daleko od centrum.) I po jednej stronie tejze rzeki rozwiniete centrum miasta, a po drugiej kampungi, czyli walace sie domy, zarcie na ulicy, kanalizacja na zewnatrz, czyli powrot wspomnieniami do starego dobrego Kangaru!!.

W zwiazku z tym jednoglosnie wybralismy strone cywilizowana. Tam tez bylo duzo atrakcji, np. orangutany na zywo, tradycyjna wioska szczepow mieszkajacych w dzungli bez pradu. Mieszkaja jakies 1,5h od miasta, ale zyja b. prymitywnie. Swiadomie i dumnie, of course. Ciekawe..... Bylo rowniez Muzeum Etnograficzne, gdzie wlasnie nabralismy ochoty, zeby zobaczyc taka wioske 'na zywo' - piekne domki z drzewa tekowego na palach, kosze wyplatane, takie piekne, nigdzie tu takich nie ma, dzidy, misy, maty. Niezly biznes (znow) moznaby bylo z tymi ludami prymitywnymi zrobic i w Polszy 'prymitywny' sklep otworzyc z powyzszymi. Ech!

W kazdym razie te orangutany przebily wszystko. Byly ogromniaste i niebezpieczne. Facet-przewodnik mowi jak bedzie sie do Panstwa zblizal to w nogi, my ha, ha, ha, a on powaznie. Niezla przygoda. Zarzeral sie owocami (orangutan), co mu goscik przyniosl i gapil na nas, a my w ciszy na niego. I tak sobie posiedzielismy. Jak zjadl, to chyc na liane i ze zgrabnoscia baletnicy z jednej na druga hop. hop i go nie ma. Wszystkich zatkalo i tak zostalismy w tej dzungi z twartymi galami i buziami. Zalaczalam fot. Orangutana na lianach, of course, i z kokosem w mordce.

Potem byla jeszcze przygoda z wiza Teoska, ktora juz opisalam wczesniej. Tyle niezlych przygod w Malezji. MMZ szykuje sie na wyjazd w tamte strony w tym roku jak Go zaprosza na taka wazna coroczna konferencje. Ha! To sobie moze jeszczze pozwiedza dzikie zakatki.

obietnice-cacanki, a ja jestem!!

Na poczatek moj NOWY NUMER KOMORKOWY: 0514.590.133. Mam rowniez nowy aparat, wiec chetnie z niego rozmawiam!! Zachecilam? A jak ktos nie ma ochoty dzwonic na komorke, to stacjonarny w W-wie (gdzie podobno mamy godzine do przodu...!) 022.834.69.22. Tak k woli przypomnienia, bo przeciez ja rozumiem, ze po 2 latach mozna nie pamietac kilku cyferek do Tereski.
Nastepna rzecz, to 3 ogloszenia.
Pierwsze, to szukamy 'nianki' na calodobowa opieke przy mojej cioci. Polska, bo Ukrainki maja teraz problemy z wiza. Moze ktos zna jakas agencje albo bezposrednio godne polecenia.
Namber tu, to MMZ sie rozglada za samochodem. Zimno w tylek wystawac na przystankach, a ciezko zarobiona w Azji Pld. szybko by sie rozeszla na taxis, wiec. To czego dusza pragnie, to:
1. AUDI A4
2. OPEL VECTRA
3. FORD FOCUS.
Wszystkie powyzej powinny miec do 10 lat i przejechane nie wiecej niz 100.000 km i kosztowac w okolicach 20 tys PLN. No i jezdzic. I byc z W-wy. O. To tyle. NB niezle zdziwko, bo ceny po tych 2 latach niebytu wzrosly niewasko i powyzsze wytyczne trudno znalezc. W kazdym razie wspominam, bo moze ktos gdzies.
I ostatnie - szukam pani do sprzatania naszego gniazdka. Nasza stala sie ustatkowala, znalazla sobie stala prace i ma w nosie 'na dochodne'. Byloby to regularne, raz w tygodniu.
Dziekuje.

czwartek, stycznia 17, 2008

jestesmy!!

Oczywista, ze jestesmy tak jak podalam w ostatnim apdejcie, czyli od 26 gr. Nie odzywalam sie, bo przeciez netu nie bylo. Nie ma lekko - nie byles w kraju - cierp!! Dopiero dzisiaj nabylismy czarodziejski zestaw do laczenia sie ze swiatem bez kabla, czyli LIVEBOX!! Mruga to pudlo, w nocy to jakby duchi...aaa!!!!! Najwazniejsze, ze kabla nie ma, bo moj syn bardzo sobie ulubowal takowe i szarpie i gryzie itp.
Bede na blogu czesto i regularnie. Nie, nie prawda, nigdy tak nie mowilam. Ale teraz czemu nie jesli dioda tak zachecajaco do mnie mruga....!
Jest juz 23:33, wiec dam na dzis spokoj, ale jutro opisze co u nas i co zamierzamy ze swoim zyciem zrobic. Bardzo excytujace, co nie?!?!?!
C u tmrw.